Święty Jozafat Kuncewicz

Pierwszy Święty Obrządku Wschodniego

Iwan (Jozafat) Kuncewicz urodził się za panowania króla Stefana Batorego około roku 1580 we Włodzimierzu Wołyńskim, w jednym z najstarszych miast na pograniczu różnych kultur i narodów. Św. Jozafat pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej. Jego ojciec Hawryił (Gabriel) Kuncewicz zajmował się handlem oraz zasiadał w sądzie jako ławnik. Matka Maryna, pochodziła z rodziny urzędniczej; oboje byli obrządku wschodniego. W dzieciństwie Iwanko często chodził z matką do cerkwi Św. Paraskewii.

Pewnego razu zrobił na nim bardzo silne wrażenie widok krzyża cerkiewnego i wówczas zapytał matkę o jego znaczenie. W odpowiedzi usłyszał: ,,jest to obraz Boga – Człowieka, Jezusa Chrystusa, Pana Naszego, który zstąpił z nieba, aby odpokutować za nasze grzechy i zbawić nas”. ,,W tej chwili poczułem – opowiadał – jak gdyby płonąca iskra wpadła mi do serca i przejęła mnie nieogarniętą miłością do Cerkwi Świętej i do jej obrzędów”. Od chwili, gdy cudowna iskra padła w jego serce Iwan pozostawił dziecinne zabawy i wsłuchiwał się uważnie w cerkiewne pieśni i nabożeństwa. Kiedy Iwan poszedł do szkoły, okazało się, że jest bardzo bystry do nauki i bardzo szybko się uczy. Jakoś wszystko prawie samo wchodziło mu do głowy. Jego rodzice, aby zapewnić mu przyszłość, umieścili go w Wilnie u Jakynta Popowycza, kupca i radcy miejskiego. Było to prawdopodobnie między rokiem 1595 a 1600. Tam Iwan sumiennie wypełniając swoje obowiązki, umiał znaleźć czas i na modlitwę i na studia ksiąg liturgicznych. Życiowym pragnieniem młodego czeladnika kupieckiego było, aby oddać się całkowicie Bogu. Rodził się problem, który szlak wybrać, aby nim podążyć za Chrystusem. Iwan Kuncewicz dokonał swego ostatecznego wyboru w pierwszych latach pobytu w Wilnie. W tym to czasie miała miejsce wielka batalia o przyjęcie postanowień Unii Brzeskiej. Iwan w swoim wyborze poszedł za hierarchią, wybierając katolicyzm obrządku wschodniego. Temu wyborowi pozostał wierny do końca ze wszystkimi tego konsekwencjami. W 1604 roku młody Iwan Kuncewicz porzucił zajęcia sklepowe i wstąpił do klasztoru Św. Trójcy, prosząc o habit zakony. Czyn ten zadziwił nawet najbliższych przyjaciół.

Młody, zdolny, pełen chęci i łatwości w zdobywaniu wiedzy, porzucił wszystko, aby oddać się całkowicie Bogu. Wstąpienie Kuncewicza do klasztoru wyglądało na krok nierozważny. Młodzieniec pragnący oddać się Bogu, potrzebował przede wszystkim spokoju, przykładu i duchowego kierownictwa. Klasztor zaś był zrujnowany, pusty i administrowany tak, że niechybnie chylił się ku upadkowi. Archimandryta pozwalał świeckim ludziom budować domy w obrębie murów klasztornych, a resztę budynku wynajmował handlarzom. Z pomieszczeń klasztornych dla archimandryty pozostawał tylko mały refektarzyk i dwie cele. On sam zaś nie świecił przykładem ascezy, a raczej dawał zgorszenie i odpychał od wzniosłych ideałów. Mnichów w klasztorze praktycznie nie było, a nabożeństwa klasztorne wywoływały raczej łzy politowania niż duchowne uniesienia. Jozafat Kuncewicz zrozumiał, że pierwszym warunkiem nowego życia było wyrzeczenie się świata. Obrał więc sobie celę najbardziej zrujnowaną i w niej zamieszkał. Nie wychodził z niej nawet na dziedziniec klasztorny. W swej pokorze i skromności nigdy nie wychodził z celi, w której pozostawał zatopiony w pracy i modlitwie przez całe dnie i noce. Czas w klasztorze św. Jozafat spędzał głównie na samotnej modlitwie i rozmyślaniu. Ale dla zakonnika takiego jak Jozafat to jeszcze nie wszystko. Aby opanować swoje ciało, karcił je postami i biczowaniem, a pokutą odpłacał za swoje winy i za grzechy całego świata. Zakonna Reguła tradycji wschodniej nakłada umartwienia, mogące przestraszyć nawet najodważniejszych: wstrzemięźliwość od mięsa, ścisłe posty pozwalające na przyjmowanie pokarmu dopiero wieczorem, bardzo częste (sześćrazy do roku) i dłuższe posty bez ryb, jaj i mleka. Oprócz tych umartwień dochodziły jeszcze nocne czuwania i długie nabożeństwa cerkiewne. Jozafat wszystkie te ćwiczenia dla siebie obostrzył; wstrzemięźliwość od jedzenia posuwał do ostatecznych granic, czasem przez kilka dni z rzędu nic nie jadł, a gdy już natura wymagała koniecznie posiłku, wtedy spożywał jedynie najprostsze potrawy. Tak wyglądało życie młodego zakonnika w pustym klasztorze, bez towarzystwa, bez rad osób bardziej doświadczonych. Jeszcze przed wstąpieniem do klasztoru Iwan Kuncewicz pełnił w Cerkwi Świętej Trójcy służbę diaka (cerkiewnego kantora).

Od 1604 roku, Jozafat przyjął święcenia diakonatu. Z cerkwi i celi klasztornej diakon Jozafat uczynił dla siebie uniwersytet, w którym zdobywał wykształcenie cerkiewne w sprawach liturgii i teologii a także w zakresie życia duchownego. Tutaj rozwijała się jego apostolska gorliwość, która zagrzewała całe jego późniejsze życie. Święcenia kapłańskie diakon Jozafat przyjął w 1609 roku. Przyjął je nie bez oporów, gdyż uważał siebie za niegodnego. Jako kapłan rozpoczął szeroką pracę duszpasterską, której celem było zbawienie dusz. Jozafat od młodych swoich lat czytał bardzo dużo, głównie Pismo Święte, znał również dokładnie historię swojej cerkwi z zapisków kronikarskich. Oprócz tego czytał literaturę hagiograficzną i patrystyczną, oraz piśmiennictwo polemiczne, a zakończony kurs teologii u wileńskich profesorów wniósł w to wszystko jeszcze mądrość, ład i porządek. To stanowiło materiał do jego kazań. Miejscem kaznodziejskiej działalności Jozafata była wileńska Cerkiew Świętej Trójcy i inne wileńskie cerkwie, a także cała Wileńszczyzna, później Słonimszczyzna, i Grodzieńszczyzna. Słowo Św. Jozafata Kuncewicza było żywe, przekonujące docierające do każdego serca. Słuchali go nie tylko katolicy ale też prawosławni i protestanci. Dużo czasu Kuncewicz poświęcał sakramentowi pokuty, zarówno dla wiernych jak i duchownych. Jakiw Diakonyćkyj mówi: „on chętnie wysłuchiwał spowiedzi duchownych i wiernych”. Kuncewicz starał się, żeby każdy odszedł od konfesjonału oczyszczony ze swoich grzechów, nawet ten, kto mu osobiście uczynił coś złego. Kuncewicz nigdy nie czekał, że ktoś do niego przyjdzie, a sam szedł i wyszukiwał potrzebujących, za co doznawał nieraz pogardy, szczucia psami, a nawet czynnych znieważeń. Na wszystko miał jedną odpowiedź: „Bóg niech tobie wybaczy, a ty będziesz za to żałował”. Jako kapłan, Jozafat bardzo gorliwie spełniał swoją życiową misję – głoszenie słowa Bożego. Jozafat rozmawiał wszędzie przy każdej okazji z wszystkimi ludźmi, nie zważając na ich pochodzenie społeczne. Słowa, które wypływały z jego ust miały tylko jeden cel: jedność Kościoła Chrystusowego. Św. Jozafat Kuncewicz, pełnił przez trzy lata obowiązki archimandryty. W tym czasie wielokrotnie był zmuszony wyjeżdżać z Wilna. Często wzywał go metropolita do Nowogródka lub do Ruty, albo musiał wizytować klasztory w Byteniu i Żyrowicach. Po śmierci dziewięćdziesięcioletniego arcybiskupa Gedeona Brolnickiego przejął pełną jurysdykcję w archidiecezji połockiej złożonej z dwóch diecezji witebskiej i mścisławskiej. W niedzielę 12 listopada 1617 r. metropolita Josyf Welamin Rutski udzielił Jozafatowi święceń biskupich jako arcybiskupowi Połocka. Przez ostatnie pięć lat swego życia Jozafat Kuncewicz był arcybiskupem Połocka. Była to olbrzymia diecezja, która swoim zasięgiem obejmowała niemal całą Białoruś. Jako biskup reformował klasztory i duchowieństwo. Zobowiązywał księży do odprawiania Mszy Św. przynajmniej w niedziele i święta, do systematycznej spowiedzi i codziennego odmawiania krótkiego brewiarza. Dla słabiej wykształconych księży napisał „Katechizm”. Szerzył pisma katolickie, zwłaszcza te, które ukazywały różnice pomiędzy prawosławiem a unitami. Przez swoich przeciwników religijnych był nazywany „duszochwatem”. Bardzo go bolało, że szlachta ruska podle obchodziła się z klerem unickim, traktując go często jak poddane chłopstwo. Wystąpił przeciwko nadużyciom świeckich fundatorów, którzy wdzierali się w sprawy duchowne i przyswajali sobie kapitały i dobra cerkiewne. W dialogu z przeciwnikami Unii, których na wschodzie kraju było wielu, nie ukrywał swojego ruskiego pochodzenia. Wielu ludzi zdobywał pokorą. W pałacu arcybiskupim znalazł izbę najmniejszą i tam zamieszkał jak w zakonnej celi. Pozostałe pomieszczenia pałacowe oddał na mieszkanie dla bezdomnych. M etropolita Rutski widząc arcybiskupa połockiego chodzącego w kapturze i w habicie bazyliańskim chciał sprawić mu odzież jedwabną – jak przystało na ruskiego władykę.

Przekazał mu na ten cel odpowiednie fundusze. Jozafat jednak wykazał się niesubordynacją i datek obrócił na ozdobę domu bożego – cerkwi katedralnej Sofijskiej (Mądrości Bożej). Nowy arcybiskup krok po kroku zdobywał obszary obecnej wschodniej Białorusi, choć nie wszyscy go przyjmowali serdecznie. W Mohylewie, gdzie działało bractwo cerkiewne podburzone przez prawosławnych, Jozafat zastał zamknięte wrota do miasta i zbrojną straż. Wobec takiego przywitania swoich diecezjan arcybiskup napisał skargę do króla. W 1619 r. do zbadania problemu wydelegowano kanclerza wielkiego litewskiego Lwa Sapiehę, który potwierdził obrazę majestatu króla i prawowiernego biskupa. W imieniu Rzeczypospolitej wydał wyrok śmierci naczelnikom buntu, lecz decyzji tej nie wykonano. Dopiero w 6 miesięcy później wydano Jozafatowi zajęte przez oponentów Unii świątynie. W tym też czasie władyka Jozafat zorganizował w Połocku klasztor bazylianów, który się stał ośrodkiem odnowy życia zakonnego na wschodzie kraju. Odzyskał też klasztory w Mohylewie, Czerei, Bracławiu i Mścisławiu. W 1620 r. przebywał w Polsce w drodze do Moskwy Patriarcha Jerozolimy Teofanes. Potajemnie, nie pytając o zgodę króla restytuował w Rzeczypospolitej hierarchię prawosławną podległą Konstantynopolowi. Do każdej z diecezji, aktualnie zajętej przez unickiego hierarchę, przypisał prawosławnego odpowiednika. I tak prawosławnym arcybiskupem Połockim został Melecjusz Smotrycki, który uzurpował sobie prawa do katedry trzymanej przez Jozafata. W ten sposób powstało w narodzie rozdarcie. Król nie uznał na razie powstania nowej struktury. Uzurpator Smotrycki zorganizował potężną kampanię przeciwko Kuncewiczowi. Rozpowszechniał po Białorusi listy pasterskie, w których głosił, że jedynie on – biskup prawosławny, jest prawowitym pasterzem archidiecezji połockiej. Do tego sytuacja się skomplikowała, że w 1621 r. powracający z sejmu Jozafat zastał w swojej archidiecezji zbuntowane przeciwko sobie wszystkie miasta. Do przywrócenia porządku wezwano polskie wojsko co wywołało jeszcze większy amok. Największe problemy zaistniały w Witebsku, gdzie rada miejska przekazała Smotryckiemu wszystkie świątynie, a unitów wygnano za mury miasta. Następnie odpadły od Unii Orsza i Mohylew. Pobyt w zbuntowanym Witebsku święty mało co nie przypłacił życiem, podobnie pod Orszą, gdzie podczas przeprawy przez rzekę strzelał do niego szlachcic Massalski. Jedynym powodem wymierzanych ciosów było to, że Jozafat pojednany był ze Stolicą Apostolską. W październiku 1623 r. arcybiskup Połocka udał się do Witebska, do swojej sufraganii. Rankiem 12 listopada po Mszy spotkał się z umówionym uprzednio mnichem prawosławnym, którego z powodów ubliżania hierarsze, służba cerkiewna zamknęła w areszcie domowym, chcąc przekazać delikwenta straży. Jozafat kazał jednak wypuścić niespokojnego czerńca na wolność. Ten fakt by dolaniem oliwy do ognia. Dyzunici zaczęli bić w dzwony we wszystkich cerkwiach. Zbiegł się tłum. Wdarli się do pałacu biskupiego. Kiedy święty chciał uspokoić krzykaczy rzucono się nań z okrzykiem: „bij, zabij papistę, łacinnika!”. Jeden ze złoczyńców uderzył świętego pałką, drugi toporem rozrąbał głowę (stąd atrybutem świętego jest topór). Wywlekli ciało na podwórze i tam strzelano w niego z samopałów, kopano, pluto i szarpano. Postawiono wreszcie trupa na nogi i szydzono: „czyż dzisiaj nie niedziela? Trzeba ci mówić kazanie arcybiskupie!” Zawleczono jeszcze Jozafata na szczyt góry nad rzeką i stoczono do wody, po czym wypłynięto czółnem za Witebsk na głębinę, obciążono włosiennicę kamieniami. i zatopiono ciało męczennika. Szóstego dnia witebszczanie wyłowili z Dźwiny zamęczone ciało, które następnie z wielką skruchą przewieźli do katedry w Połocku, gdzie cudownie zachowane, leżało długo omadlane przez tłumy wiernych. Męczeństwo św. Jozafata Kuncewicza zmobilizowało unitów do trwania przy Unii Brzeskiej oraz do zacieśniania związków ze Stolicą Apostolską. Dnia 30 kwietnia 1624 roku po zapoznaniu się z dokumentami, przysłanymi przez metropolitę Josyfa Rutskiego Kongregacja Rozkrzewiania Wiary złożyła wniosek o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jozafata Kuncewicza. W 1643 roku, w 20 lat po śmierci, Jozafat Kuncewicz został ogłoszony przez papieża Urbana VIII błogosławionym. Kult błogosławionego Jozafata umacniał przez następne stulecia unię kościelną na ziemiach polskich. Kanonizacja Jozafata Kuncewicza odbyła się dopiero w 1867 roku. Dokonał jej papież Pius IX. Była to pierwsza kanonizacja świętego obrządku wschodniego. W 1882 roku papież Leon XIII rozszerzył święto świętego Jozafata na cały Kościół. Po zlikwidowaniu przez rząd carski klasztoru bazyliańskiego w Białej (1864), kult św. Jozafata był programowo ograniczany przez zaprzedanych polityce rosyjskiej żonatych duchownych unickich. W 1873 r. pod pretekstem remontu świątyni chciano usunąć z kościoła sarkofag z ciałem męczennika. W końcu przy pomocy podstępu umieszczono go w kościelnej krypcie, do której właz zamurowano i zasypano gruzem. Dwa lata później po morderstwach dokonanych na unitach w Drelowie i Pratulinie w 1875 r., Kościół greckokatolicki przestał formalnie istnieć w tej części Królestwa Polskiego, a jego wiernych przypisano do wyznania państwowego. W 1915 r. w wyniku I wojny światowej carscy okupanci opuścili południowe Podlasie. Kościół w Białej opustoszał. Kiedy zarząd nad tymi ziemiami objęli Niemcy i Austriacy, pewien starzec, który uczestniczył w ukryciu relikwii, wskazał pewnemu polskiemu oficerowi, służącemu w austriackim mundurze, miejsce ukrycia świętego. Wojskowy niezwłocznie poinformował o tym odkryciu hierarchów cerkwi unickiej we Lwowie. W ten sposób do poszukiwań włączyli się ukraińscy bazylianie. „Wyłamano posadzkę, odwalono gruzy i odsłoniła się krypta, w której po uprzątnięciu rumowiska znaleziono trumnę z kośćmi. Trumna zniszczała, ale metalowe odznaki i cześć ubioru arcybiskupiego wskazywały, że są to poszukiwane relikwie”. W 1916 r. przewieziono relikwie do kościoła unickiego p.w. św. Barbary w Wiedniu. Akt ten wywołał niezadowolenie miejscowej społeczności. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę starano się o zwrócenie relikwii wywiezionych do Wiednia, jednak na próżno. Po II wojnie światowej Austria znalazła się pod Międzysojuszniczą Komisja Kontroli. W Wiedniu zapanował stalinowski porządek. W 1949 r. w obawie przed ponowną groźbą profanacji relikwii, na życzenie papieża Piusa XII przewieziono je do Rzymu. W akcje translokacji sarkofagu zaangażowany był Monsignore Montani, późniejszy papież Paweł VI, a wówczas zastępca watykańskiego Sekretarza Stanu. Po 14 latach od sprowadzenia do Rzymu relikwii nowym miejscem lokalizacji sarkofagu zajął się greckokatolicki Arcybiskup Lwowa Josyf KobernyckiDyczkowski, który akurat wrócił z 18-letniego pobytu w radzieckich łagrach. Arcybiskup widząc, że miejsce wystawienia relikwii nie służyło rozwojowi kultu, na jaki zasłużył św. Jozafat, postanowił przenieść biskupa męczennika do Bazyliki Świętego Piotra. Atmosfera sprzyjała przeniesieniu relikwii, bowiem w Rzymie obradował Sobór Watykański II. Po uzyskaniu dla tego projektu zgody papieża Jana XXIII na miejsce spoczynku św. Jozafata wybrano ołtarz św. Bazylego Wielkiego. Pod jego mensą miano wkrótce położyć kryształowy sarkofag na relikwie św. Jozafata, którego wykonaniem zajęły się w watykańskie pracownie artystyczne.

Z powodu śmierci Jana XXIII termin przeniesienia relikwii uległ przesunięciu. Uroczystość odbyła się 25 listopada 1963 r. w czasie trwania II Sesji Soboru i to w dniu, w którym Ojcowie Soborowi dyskutowali na temat pojednania chrześcijan. Kardynał Testa w obecności licznych hierarchów na czele z nowym papieżem Pawłem VI, po zaintonowaniu przez Ojca świętego „Błohosłowen Boh nasz…”, rozpoczął uroczysty Molebien. Oprócz metropolity Josyfa i ukraińskich władyków, obrządek greckokatolicki reprezentowali Generał Zakonu Bazylianów ks. Atanazy Wielki i białoruski biskup Czesław Sipowicz, który w dialekcie białoruskim odczytał modlitwę końcową. Relikwie św. Jozafata do dnia dzisiejszego znajdują się w ołtarzu św. Bazylego w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie.
Oprac. Ks. Grzegorz